Zanim zacznę nadrabiać zaległości chciałabym się podzielić moimi przemyśleniami na temat dzisiejszej pogody. Było maksymalnie 19 stopni, wiało i "padało z przejaśnieniami" . Właśnie tego nie cierpię...nie mówię, że uwielbiam 40 stopniowe upały, ale jestem stworzeniem zdecydownaie ciepłolubnym i krew mnie zalewa jak temperatura spada poniżej 24. Tak, tak nie dla mnie nordyckie fiordy. Zmarzłam przepotwornie i teraz siedzę w łóżeczku czekając aż chłopcy przywiozą mi tłustą, kaloryczną, przyjemnie parzącą podniebienie, gorącą pizzę.
A będąc przy temacie podniebienia, wczoraj chyba pierwszy raz od przyjazdu do Australii zasmakowałam nieba (czytaj czekolada, ciasto lub coś conajmniej tak kalorycznego i słodkiego jak wyżej wspomniane :)Odwiedziłam trochę przypadkowo, trochę celowo(jakby można było przypadkowo odwiedzać cukiernię, ha ha ha)australijski odpowiednik naszego polskiego, poczciwego Wedla: "Pijalnię czekolady Maxa Brennera", od razu zamieszczam link
http://www.maxbrenner.com.au/
Nie dość, że na wejście przywitał mnie ciepły w poły industrialny wystroj to jeszcze moim oczom ukazała się paczka wielkości ok 40cm/20 z napisem podręczny czekoladowy zestaw ratunkowy, to mi się podoba!!! Czekolada pyszna, nie za slodka, nie za gorzka. Zamówiłam gofra z czekoladą, lodami i owocami i nie tylko...
Było przepysznie!!! Miły odpoczynek dla ciała i zmyslów po wielogodzinnych, niezwykle męczących, jak wiadomo wszem i wobec, znienawidzonych przez kobiety zakupach...:)
Tak kochane Gabrysiu i Marysiu, australijski Mikołaj niedługo przyleci :)
Ale, nie może cały post być poświęcony czekoladzie, dla odmiany, ostatnie wydarzenia: Mariusz juz zaczął samodzielnie pracować i iodzie mu świtnie, ja z kolei pracuję jedyne dwa dni w tygodniu, co ma oczywiście swoje plusy i minusy, minus = mało zarabiam, plus = mam czas dla siebie. Zrobiłam spore zamówienie ze swojej ukochanej księgarni internetowej Amazon i przynajmniej raz w tygodniu dostaję prezent: ksiażki, plakaty, płyty, czyli moją ulubioną pożywkę.
Kupiłam miedzy innymi przepiękne plakaty, których zdjęcia w nieokreślonym lecz najblizszym czasie wrzucę na picasę.
Ponadto przygotowuję się mentalnie do złożenia wniosku o rozpoznanie mojego polskiego dyplomu. Mam nadzieję, że nastąpi to wkrótce i będę mogła zacząć praktykę, staż, wolontariat, prace (niepotrzebne skreślić) w moim ukochanym, wymarzonym zawodzie.
I to by było na tyle, jak to mówią anglojęzyczni "That's it!!!"
Do kolejnego wpisu :)
warszawajpg.wordpress.com
7 lat temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz